Posts tagged " linkowanie "

Linkowanie a prawo autorskie – ciąg dalszy

15 września 2016 [fb_button]

Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku dot. spółki GS Media przyjął, że umieszczenie w witrynie internetowej hiperłącza odsyłającego do utworów chronionych prawem autorskim i opublikowanych bez zezwolenia autora w innej witrynie internetowej nie stanowi „publicznego udostępniania”, gdy osoba, która umieszcza to hiperłącze, działa bez celu zarobkowego i bez wiedzy o niezgodności publikacji tych utworów z prawem. Jeżeli natomiast te hiperłącza są udostępniane w celu zarobkowym, należy domniemywać istnienie wiedzy o bezprawnym charakterze publikacji w innej witrynie internetowej.

Spółka GS Media prowadzi witrynę internetową GeenStijl, w której zawarte są, zgodnie z informacjami wskazanymi w tej witrynie, „nowości, ujawnione skandale i śledztwa dziennikarskie dotyczące interesujących tematów w tonie wesołego żartu” i która jest jedną z dziesięciu najczęściej odwiedzanych witryn z zakresu aktualnych informacji w Niderlandach. W 2011 r. GS Media opublikowała artykuł i zamieściła hiperłącze odsyłające czytelników do australijskiej witryny, w której udostępniono fotografie B.G. Dekker. Fotografie te opublikowano w australijskiej witrynie bez zgody spółki Sanoma, wydawcy miesięcznika Playboy, która posiada prawa autorskie do spornych fotografii. Pomimo wezwań Sanomy GS Media odmówiła usunięcia spornych hiperłączy. Gdy na żądanie Sanomy usunięto fotografie z australijskiej witryny, w witrynie GeenStijl opublikowano nowy artykuł, który także zawierał hiperłącze odsyłające do innej witryny, w której można było zobaczyć sporne fotografie. Z tej ostatniej witryny także usunięto fotografie na żądanie Sanomy. Internauci odwiedzający forum GeenStijl zamieścili następnie nowe linki odsyłające do innych witryn, w których można było zapoznać się z fotografiami.

Zdaniem Sanomy spółka GS Media naruszyła prawo autorskie. W postępowaniu kasacyjnym Hoge Raad der Nederlanden (sąd kasacyjny, Niderlandy) zwrócił się w tej kwestii do Trybunału Sprawiedliwości. Zgodnie z unijną dyrektywą podmiot praw autorskich powinien bowiem udzielić zezwolenia na każdą czynność udostępnienia utworu publiczności1. Jednakże Hoge Raad wskazał, że w Internecie można znaleźć bardzo dużo utworów opublikowanych bez zgody podmiotu praw autorskich. Prowadzący witrynę internetową nie zawsze może łatwo sprawdzić, czy autor udzielił zgody.

W dzisiejszym wyroku Trybunał stwierdził, że zgodnie ze wspomnianą dyrektywą państwa członkowskie powinny zapewnić autorom wyłączne prawo do zezwalania na jakiekolwiek publiczne udostępnianie ich utworów lub też do zabraniania takiego udostępniania. Jednocześnie dyrektywa ta ma na celu utrzymanie właściwej równowagi między, z jednej strony, interesem podmiotów praw autorskich, a z drugiej strony, ochroną interesów i praw podstawowych użytkowników przedmiotów chronionych, w szczególności ochroną ich wolności wypowiedzi i informacji, a także ochroną interesu ogólnego.

Trybunał przypomniał swoje wcześniejsze orzecznictwo, zgodnie z którym pojęcie „publicznego udostępniania” wymaga zindywidualizowanej oceny, która powinna uwzględniać wiele uzupełniających się czynników. Wśród tych czynników w pierwszej kolejności należy w szczególności wymienić zamierzony charakter działania. Użytkownik dokonuje zatem czynności Trybunał uściślił, że jego wcześniejsze orzecznictwo2 dotyczyło jedynie umieszczenia hiperłączy odsyłających do utworów, które zostały swobodnie udostępnione w innej witrynie internetowej za zgodą podmiotu praw autorskich i że z tego orzecznictwa nie można zatem wywodzić, iż umieszczenie takich linków jest co do zasady wyłączone z pojęcia „publicznego udostępniania”, gdy sporne utwory zostały opublikowane w innej witrynie bez zezwolenia podmiotu praw autorskich.

Jeśli chodzi o tę ostatnią sytuację, Trybunał podkreślił jednak, że Internet ma szczególne znaczenie dla wolności wypowiedzi i informacji i że hiperłącza przyczyniają się do prawidłowego funkcjonowania Internetu oraz do wymiany opinii i informacji. Ponadto przyznał, że trudne, w szczególności dla podmiotów indywidualnych, które zamierzają umieścić takie linki, może okazać się sprawdzenie, czy chodzi o utwory chronione, a także w danym przypadku, czy podmioty praw autorskich związanych z tymi utworami zezwoliły na ich publikację w Internecie.

W świetle powyższych okoliczności Trybunał orzekł, że dla celów zindywidualizowanej oceny istnienia „publicznego udostępniania”, należy – gdy umieszczenie hiperłącza odsyłającego do utworu swobodnie dostępnego w innej witrynie internetowej zostało dokonane przez osobę, która, czyniąc to, nie działała w celu zarobkowym – uwzględnić okoliczność, że osoba ta nie wie i nie może racjonalnie wiedzieć, iż ten utwór został opublikowany w Internecie bez zezwolenia podmiotu praw autorskich. Taka osoba nie działa bowiem co do zasady z pełną świadomością skutków swojego zachowania mającego na celu umożliwienie klientom dostępu do utworu bezprawnie opublikowanego w Internecie.

Gdy zostanie natomiast ustalone, że taka osoba wiedziała lub powinna była wiedzieć, iż hiperłącze, które zamieściła, umożliwia dostęp do utworu opublikowanego bezprawnie – na przykład ze względu na fakt, że została o tym uprzedzona przez podmioty praw autorskich – udostępnienie tego linku stanowi „publiczne udostępnianie”. Podobnie jest w sytuacji, gdy ten link umożliwia użytkownikom obejście ograniczeń zastosowanych w witrynie, w której znajduje się utwór chroniony, w celu ograniczenia dostępu publiczności jedynie dla klientów tejże witryny.

Co więcej, gdy umieszczenie hiperłącza zostaje dokonane w celu zarobkowym, można oczekiwać od podmiotu dokonującego takiego umieszczenia, że przeprowadzi on niezbędne weryfikacje, aby upewnić się, że dany utwór nie został opublikowany bezprawnie. W konsekwencji można domniemywać, iż to umieszczenie zostało dokonane z pełną świadomością chronionego charakteru wspomnianego utworu i ewentualnego braku zgody podmiotu praw autorskich na publikację w Internecie. W tych okolicznościach, i jeżeli to wzruszalne domniemanie nie zostanie obalone, czynność polegająca na umieszczeniu hiperłącza odsyłającego do utworu bezprawnie opublikowanego w Internecie stanowi „publiczne udostępnianie”.

W niniejszym wypadku jest bezsporne, że GS Media udostępniła hiperłącza odsyłające do plików ze spornymi fotografiami w celach zarobkowych i że Sanoma nie zezwoliła na publikację tych fotografii w Internecie. Ponadto, ze wskazanego w postanowieniu odsyłającym Hoge Raad przedstawienia okoliczności faktycznych wydaje się wynikać, że GS Media była świadoma bezprawnego charakteru tej publikacji i że nie może ona obalić domniemania, iż umieszczenie tych linków zostało dokonane z pełną świadomością bezprawnego charakteru tej publikacji. A zatem spółka GS Media, umieszczając te linki, dokonała „publicznego udostępnienia”, chyba że Hoge Raad dokona odmiennych ustaleń.

Źródło: Komunikat Prasowy TSUE nr 92/16, 8 września 2016 r.

Dotychczasowe orzeczenia dotyczące linkowania opisywaliśmy tutaj.

Linkowanie do pirackich treści nie narusza prawa autorskiego

9 kwietnia 2016 [fb_button]

Rzecznik Generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał 7 kwietnia 2016 r. opinię, z której wynika, że linkowanie do stron internetowych zawierających materiały zamieszczony tam bez zezwolenia twórców nie stanowi naruszenia prawa autorskiego (sprawa C‑160/15 GS Media BV). Problematyka ta była przez nas rozważana w tym wpisie.

Sprawa dotyczy sporu pomiędzy Sanomą – wydawcą miesięcznika Playboy, a spółką GS Media. Sanoma zleciła fotografowi C. Hermèsowi sporządzenie fotoreportażu na temat B.G. Dekker. Spółka GS Media na swojej stronie internetowej zamieściła informację zawierającą link odsyłający do australijskiej strony filefactory.com, na której – bez zgody Sanomy – zostały zamieszczone zdjęcia B.G. Dekker wykonane dla czasopisma Playboy i które można było obejrzeć na tej stronie jeszcze zanim ukazały się w czasopiśmie Playboy.

Sanoma uważała, że takie działanie narusza prawo autorskie, jednak pomimo wezwań, spółka GS Media odmówiła usunięcia hiperłącza. Zdjęcia zostały  za to usunięte ze strony filefactory.com. Wobec tego GS Media zamieściła na swojej stronie kolejną informację zawierającą nowy link, tym razem do strony imageshack.us, na której również można było zapoznać się ze zdjęciami. Po otrzymaniu wezwania od Sanomy również portal imageshack.us usunął zdjęcia. Internauci na stronie GS Media umieszczali następnie kolejne linki odsyłające do innych stron, na których można było zobaczyć fotografie.

Sanoma wystąpiła przeciwko GS Media na drogę sądową. Sąd najwyższy Niderlandów postanowił zwrócić się do TSUE z pytaniami mającymi na celu przesądzenie, czy w takiej sytuacji dochodzi do naruszenia praw autorskich.

Spór wpisuje się w problematykę rozważoną w wyroku Svensson (C‑466/12) i postanowieniu BestWater International (C‑348/13), które były przez nas już analizowane, a w których Trybunał stwierdził, że linkowanie do utworów ogólnie dostępnych na innej stronie internetowej nie narusza prawa autorskiego. Sprawy te dotyczyły jednak odsyłania do stron, na których utwory zostały zamieszczone za zezwoleniem uprawnionych. Trybunał nie przesądził zaś, czy dopuszczalne jest linkowanie do stron, na których chronione materiały zostały zamieszczone bezprawnie, gdyż w okolicznościach sprawy nie było to konieczne. Pośrednio można jednak wnioskować, że stanowisko Trybunału w tej kwestii było negatywne.

Sprawa GS Media daje Trybunałowi możliwość przesądzenia, czy dopuszczalne jest jedynie odesłanie do strony na której utwór został zamieszczony za zgodą uprawnionego, czy też jest dopuszczalne niezależnie od tego.

Rzecznik Generalny stanął na stanowisku korzystnym dla internautów. Uznał bowiem, że linkowanie do stron internetowych zawierających materiały zamieszczone tam bez zezwolenia twórców nie stanowi naruszenia prawa autorskiego. Stwierdził on, że jeśli hiperłącza prowadzą (nawet bezpośrednio) do utworów chronionych ogólnie dostępnych na innych stronach, to wówczas linkowanie nie oznacza podania do publicznej wiadomości, a ma na celu jedynie ułatwienie odkrycia przez internautów tych utworów. Zdaniem Rzecznika czynnością służącą rzeczywistemu „podaniu do wiadomości” jest czynność dokonana przez osobę, która dokonała pierwotnego udostępnienia.

Działanie podmiotu zamieszczającego hiperłącze – tak jak czyniła to spółka GS Media – nie jest niezbędne dla podawania analizowanych fotografii do wiadomości internautów, a w ocenie Rzecznika, aby stwierdzić czynność udostępniania, dla skorzystania z utworów musi być niezbędny lub nieunikniony udział osoby umieszczającej hiperłącza.

Co ciekawe Rzecznik podkreślił, że oceny takiej nie zmienia okoliczność, że spółka GS Media wiedziała o bezprawnym charakterze zamieszczenia fotografii na stronach do których odsyłała, czyli filefactory.com i imageshack.us, a umieszczenie przez spółkę hiperłączy do tych stron odbyło się „z rażącą pogardą dla praw autorskich”. Z uzasadnienia opinii wynika, że „wobec braku czynności publicznego udostępniania w rozumieniu art. 3 ust. 1 dyrektywy 2001/29 motywy działania spółki GS Media i fakt, iż spółka ta wiedziała lub powinna była wiedzieć, że pierwotne udostępnienie analizowanych fotografii na tych innych stronach nie było przedmiotem zezwolenia ze strony spółki Sanoma lub też że te fotografie nie zostały podane do publicznej wiadomości za zgodą tej ostatniej spółki, nie ma znaczenia w kontekście tego przepisu.”

W uzasadnieniu opinii zauważono również, że zamieszczanie przez internautów linków jest działaniem niezbędnym w realiach obecnego Internetu. Jego użytkownicy zaś co do zasady „nie wiedzą, czy pierwotne publiczne udostępnienie utworu chronionego ogólnie dostępnego w Internecie zostało dokonane z zezwoleniem, czy też bez zezwolenia podmiotu praw autorskich, i nie dysponują środkami dla zweryfikowania tej kwestii”. Rzecznik zauważył, że obciążenie internautów ryzykiem powództw z tytułu naruszenia praw autorskich w wyniku zamieszczania linków do utworów ogólnie dostępnych na innych stronach internetowych, mogłoby spowodować szkody dla prawidłowego funkcjonowania i architektury Internetu oraz rozwoju społeczeństwa informacyjnego.

Stanowisko Rzecznika jest bardzo korzystne z punktu widzenia internautów. Jeśli zostanie ono podzielone przez Trybunał, ryzyko związane z naruszeniem praw autorskich na skutek zamieszczania linków zostanie w znacznej mierze ograniczone.