Prawa autorskie na Facebooku

Prawa autorskie na Facebooku

14 marca 2018 Autor: P. Markiewicz & K. Wątrobiński

Kwestia tego jaki wpływ na prawa autorskie ma udostępnienie zdjęć, grafik i filmów na Facebooku jest nieustająco źródłem pewnych nieporozumień wśród użytkowników sieci, w tym przedsiębiorców, którzy portale społecznościowe wykorzystują do swojej komercyjnej działalności. W tym artykule postanowiliśmy się przyjrzeć temu, jak faktycznie wygląda kwestia praw autorskich na Facebooku.

Regulamin Facebooka

 W pierwszej kolejności trzeba pamiętać o tym, że zakładając konto na jakimkolwiek portalu społecznościowym, akceptujemy regulamin, który ustala zasady jego funkcjonowania.
W oparciu o taki regulamin dochodzi do zawarcia umowy pomiędzy użytkownikiem
a właścicielem portalu. W przypadku użytkowników z Europy umowa zawierana jest ze spółką Facebooka zarejestrowaną w Irlandii.

Skoro regulamin kształtuje treść umowy łączącej użytkownika z portalem, to właśnie tam powinien on szukać postanowień mających znaczenie dla praw autorskich. Publikowanie wszelkiego rodzaju jednostronnych oświadczeń przez użytkowników Facebooka (często spotykane w praktyce) jest więc całkowicie bezskuteczne – nie może ono bowiem zmienić treści regulaminu. Tymczasem moda na publikowanie tego rodzaju oświadczeń cyklicznie powraca.

Regulamin Facebooka (a ściślej mówiąc „Oświadczenie dotyczące praw i obowiązków”) wprost wskazuje, że użytkownik publikując treści w serwisie udziela Facebookowi licencji, która uprawnia serwis do korzystania z opublikowanych materiałów.

Konstrukcja tej licencji jest szczególnie ciekawa. Mamy bowiem do czynienia z licencją bezpłatną i światową, co oznacza, że Facebook może z tych materiałów korzystać bez ograniczeń terytorialnych i bez jakiejkolwiek rekompensaty finansowej dla użytkownika. Licencja obejmuje również prawo do udzielania dalszych licencji (sublicencji) lub cesji praw, co oznacza, że teoretycznie Facebook może swoje uprawnienia do utworów użytkownika przenieść na podmioty trzecie.

Jak więc widać, licencja ta ma szeroki charakter i uprawnia Facebooka do korzystania z materiałów użytkowników w każdym celu, również tym komercyjnym. Oczywiście uzyskanie odpowiedniej licencji jest niezbędne portalowi po to, żeby w ogóle mógł funkcjonować np. przez udostępnianie treści jednych użytkowników innym. Do tej pory nie było przypadków wykorzystania przez Facebooka cudzej twórczości, jednak warto pamiętać, że potencjalnie prawa portalu do twórczości użytkowników mają mocne podstawy i obejmują szeroki zakres korzystania.

Licencja udzielona Facebookowi wygasa z chwilą usunięcia danego utworu z serwisu, chyba że treści zostały udostępnione innym osobom, które ich nie usunęły. W rezultacie wygaszenie licencji przez użytkownika będzie realne tylko w przypadku, gdy Facebooka zapewni automatyczne usuwanie postów udostępniających dalej materiał, który został usunięty z serwisu.

Jeśli jednak Facebook nie zapewniałby tego mechanizmu, to użytkownik, który opublikował daną treść de facto nie mógłby w ogóle doprowadzić do wygaśnięcia licencji. Ten skutek mógłby nastąpić jedynie w hipotetycznym przypadku, gdy wszyscy użytkownicy Facebooka (dalej udostępniający materiał) usunęli go ze swoich kont. Dopuszczalność tego rodzaju konstrukcji z punktu widzenia przepisów polskiego prawa może budzić wątpliwości, ponieważ znaczyłoby, że użytkownik nie ma wpływu na czas trwania umowy licencyjnej.

Użytkownicy a prawa autorskie

Z prawami autorskimi na Facebooku wiąże się jeszcze drugi wątek. Chodzi mianowicie o potencjalne naruszenie takich praw przez samych użytkowników.

Oczywistym jest, że publikując w serwisie cudzą twórczość bez zgody autora (przez tzw. upload) może dojść do naruszenia praw. Ciekawszym problemem jest jednak to, czy naruszyć prawa autorskie można również przez zamieszczanie linków do innych stron lub korzystanie z przycisku „udostępnij” pozwalającego na zamieszczenie na swoim profilu cudzego posta. Jest to przecież częsta praktyka na firmowych fanpage’ach. W przypadku linkowania można odwołać się do szerokiego orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE. Wynika z niego, że w przypadku linkowania do pirackich materiałów trzeba w pierwszej kolejności ocenić czy osoba zamieszczająca hiperłącze działała w celu zarobkowym, czy też nie. W przypadku przedsiębiorców czy agencji prowadzących ich profile odpowiedź będzie zwykle pozytywna. W takim przypadku zdaniem Trybunału dojdzie do naruszenia praw autorskich.

Jeszcze mniej korzystna jest sytuacja użytkowników, którzy korzystają z funkcji „udostępnij”. W takim przypadku mamy bowiem do czynienia nie tyle z linkowaniem, co z osadzeniem całego utworu na własnym profilu. W naszej ocenie stosować powinno się zatem ogólne zasady prawa autorskiego.

Oznacza to, że jeśli post pierwotny naruszał prawa autorskie, to przedsiębiorca, który go udostępnia również narusza prawa autorskie. Niezależnie czy działał w celu zarobkowym czy nie. Prawa autorskie są bowiem chronione w sposób obiektywny. Do ich naruszenia dochodzi również wtedy, gdy działanie naruszyciela było niezawinione.

Ostrożność przede wszystkim

Z powyższych względów użytkownicy, a szczególnie przedsiębiorcy korzystający z portali społecznościowych powinni szczególnie ostrożnie podchodzić do publikowania treści na swoich firmowych fanpage’ach. Błędy w tym zakresie mogą bowiem nieść poważne konsekwencje. Szczególnie w przypadku naruszenia praw do cudzej twórczości. Może to nie tylko skutkować nie tylko zablokowaniem konta na portalu, ale również wystąpieniem osób trzecich z roszczeniami.

Tags: , , ,